Kampania wrześniowa

Awatar użytkownika
Kopyrda
Posty: 36
Rejestracja: 19 sierpnia 2016, 19:57 - pt

Re: Kampania wrześniowa

Postautor: Kopyrda » 12 września 2016, 16:50 - pn

Singvögel pisze:1) Nikt normalny nie lekceważy Armii Czerwonej, to hurrapatrioci ignorują fakt, że na Francję napadły Włochy.
2) Holendrzy NIE walczyli w składzie wojsk alianckich, podobnie jak Belgowie. Pisanie o tym w ten sposób, to jak twierdzenie, że Japonia w '39 roku broniła Polski.


1) To jak nazwać tych, którzy uparcie ignorują fakt, że w maju 1940 Niemcy musieli walczyć z armiami nie tylko Francji, ale także Holandii, Belgii i Wielkiej Brytanii?
2) Jeszcze raz przeczytaj mój poprzedni komentarz. Tym razem uważnie. Naprawdę chcesz porównywać raptem kilkadziesiąt tys. żołnierzy japońskich (cóż za miażdżąca liczba :roll: ) zaangażowanych w bitwach o Chałchin-Gol (decydujący, ostatni moment kampanii, w której zawieszenie broni ogłoszono dzień PRZED atakiem na Polskę) do MILIONA Holendrów i Belgów, walczących na tym samym obszarze co Francuzi? Kiedy to Belgowie prawie od samego początku (12 maja, Mons) walczyli w kooperacji z Francuzami?
Z Norwegami też. Tylko co z tego?

Co z tego, że musieli w POJEDYNCZEJ operacji (Fall Gelb), w tym samym czasie walczyć na tym samym obszarze z armiami 4 państw, kiedy ok. pół miliona ich żołnierzy stacjonowało w innych krajach? Nie wiem, ty mi powiedz :roll:
Nie - that's the point.

Ręce opadają... A czy Włosi walczyli pod niemieckim dowództwem? O to chodzi. Podwójne standardy stosujesz. Daruj sobie też te "makaronizmy", to śmieszne. Ja też znam angielski, ale nie muszę tego zaznaczać.
''Cyniczny'' :lol:

Nawet nie zapytałeś co miałem na myśli... to prawie tak, jakby nie interesowała cię prawda. Chodziło o to, że Brytyjczycy i Francuzi namawiali Finlandię, aby kontynuowała dalej beznadziejny opór, w zamian oferując "pomoc" wojskową. Zacytuję generała Pownalla: "spośród czterech albo pięciu dywizji, które mogłyby zostać wysłane [...] ani jedna nie miała trafić do Finlandii - w najlepszym razie może brygada albo dwie [...] Zadaniem reszty była okupacja i utrzymanie rud żelaza [...] nie miały one znaleźć się nawet w pobliżu Finlandii. Cała sprawa jest niezwykle nieuczciwa". Hitler, któremu oczywiście zależało na rudach, miał się wciągnąć w przeprowadzenie kontrataku. Czyli od początku chodziło o walkę z Niemcami, nikogo nie obchodziła Finlandia. Obiecywano jej gruszki na wierzbie, tak jak robił to Ironside przed Kampanią Wrześniową, obiecując Polakom przesłanie stu bombowców zaraz po niemieckim ataku. Finowie przynajmniej nie dali się nabrać.
Huntziger przynajmniej nie zdezerterował dwukrotnie ze stanowiska, jak Dąb. ;)

Jakie to ma znaczenie, skoro efekty jego dowodzenia były podobne? Stosujesz tu podwójne standardy, jak w całej tej dyskusji. Z całych sił chcesz szybką porażkę we wrześniu zwalić na Polaków, ale w przypadku Francji zawsze znajdujesz jakąś wymówkę. Na słuszne spostrzeżenie Martiusa o ataku z 3 stron, od razu rzucasz się na Polaków, że to była ich wina bo sobie nie poradzili. Jednocześnie od razu, w pierwszym komentarzu w tym temacie, bronisz Francuzów pozbawionym znaczenia i mocy, spóźnionym atakiem Włochów, który też szedł ze wschodu i angażował niemalże symboliczne siły francuskie. Dąb-Biernacki skrewił, ale Huntziger był lepszy (mimo, że walczył w nieopisanie lepszych warunkach) bo "nie uciekł ze stanowiska". Nie zdajesz sobie widać sprawy, jak katastrofalny wpływ na morale miało tempo natarcia niemieckich dywizji.
Oto, jak cudownie wysokie było morale francuskich generałów: "Generał Altmayer, który sprawiał wrażenie człowieka wyczerpanego i przygnębionego, siedział na moim łóżku polowym i cicho płakał. Powiedział, że musimy widzieć rzeczy takimi, jakie są, że jego wojska są skończone, że jest gotów wziąć na siebie konsekwencje odmowy wykonania rozkazu i że stanie na czele jakiegoś batalionu i zginie. Ale nie ma zamiaru ciągnąć tego dalej i poświęcać korpusu armijnego, który stracił już połowę stanu osobowego".
"Atmosfera była podobna do tej, jaka panuje w rodzinie stojącej przy łożu śmierci kogoś bliskiego. Georges [...] oświadczył z bladą z przerażenia twarzą: „Nasz front pod Sedanem został przełamany! Nastąpiło załamanie...”. Następnie osunął się na fotel i zaczął szlochać. Po raz pierwszy w tej kampanii zobaczyłem płaczącego mężczyznę. Później widziałem wielu płaczących".


"Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją." George Patton
Martius6
Posty: 43
Rejestracja: 24 sierpnia 2016, 21:15 - śr

Re: Kampania wrześniowa

Postautor: Martius6 » 13 września 2016, 13:23 - wt

Prawda jest taka, że to żołneirze polscy mieli dużo większe morale niż żołnierze francuscy.


Awatar użytkownika
Kopyrda
Posty: 36
Rejestracja: 19 sierpnia 2016, 19:57 - pt

Re: Kampania wrześniowa

Postautor: Kopyrda » 13 września 2016, 17:16 - wt

Martius6 pisze:Prawda jest taka, że to żołneirze polscy mieli dużo większe morale niż żołnierze francuscy.

Trudno generalizować. Akurat Francuzi do Fall Rot zdążyli się już jakoś otrząsnąć i stawiać zacięty opór. A i wcześniej się im zdarzało. Z drugiej strony Polacy czasami wykazywali się niskim morale. To nie powinno dziwić, żołnierze obu armii byli zszokowani gwałtownością niemieckiego natarcia. A kiedy jakaś armia bezustannie się wycofuje, to morale spada szybko. Podobnie było miejscami podczas Wojny 1919-1920, po obu stronach.


"Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją." George Patton

Wróć do „II wojna światowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości